Literatura

By | 27 sierpnia 2016

Paweł Nowak:

Moja twórczość nie jest równa. Staram się  w niej wyrazić siebie, poradzić sobie z lękami i trudnymi uczuciami.. Czy poezja moja ma jakiś sens wiedzą tylko psychiatrzy i nie powiedzą tego. Trochę zabawa słowem, trochę walka, trochę obrona. Jestem zadowolony z tego, co napisałem ale zdaję sobie sprawę, że dość dziwne jest to…Ten wiersz wybrałem bo dobrze mi brzmi w głowie gdy go czytam.

14 lipca 2012

Macham japońską zawartością wafla „Balans”.
Szlakiem podążam po trzech kawach.
Hałasuję.
Łasuję.
Piorę i co moje biorę.
Pojawiam się na objazdach.
Kłapię jak szaman.
Nie wiem bo nie mówię gdy skubię.
Dłubię.
Potwornie zimno docencie Paliwo.
Trzeba pić wino miskami „Wizon”.
Trzeba szczekać i prezesa nie trzepać.
Żelbeton przez igłę nawlekać.
Filmować.
Filozofować.
Doglądać.
Sposobić się do cięcia sopli i połykania tranu „manna pro bomis”.
Bizonom przykro.
Pająkom mokro.
Bolesław odczuwa nietakt.
Lękajmy się wieców Leszka.
Nie zapadajmy się.
Nie maglujmy konfitur z Tamizy burych.
Do ponurych nie strzelajmy z góry.
W ogóle nie strzelajmy ani do ponurych ani do bladych z Dalmacji.
Szczury zatrute przez bruzdy.
Chomiki w próżni.
Bociany salami pochłaniają galonami.
Nie słuchają misia ani Zdzisia który zwymyślał ministra.
Kryształ przenika.
Demoralizuje paranoję wolontariuszce.
Jedzie jak sędzia dziewięć.
Przez pomyłkę mięso sieje.
Je i mówi ye ye ye.
Wiatr wieje a deszcz zgodnie z przewidywaniami Jarka pada.
Matka słaba.
Wariatka nie ruszy homara.
Kominiarz to kolacja a nobilitacja to kanał.
Dał co w kieszeni miał i w sezam poleciał.
Gnał i potęgował stojak
Kaszalota wołał.
Pojmował i jodłował.
Kąsał.
Dąsał się lecz na stołku pozostał.
Posprzątał.
Tarmosił zdrowych.
Mościł nośnik.
Pieśni streścił.
Bicykl obcykany miał jak bilans Miki.
Robaki zjadł i chomiki z Wisły wypił jak optymiści gliwiccy.

ROMAN NOWICKI

Urodzony w połowie lat 50 ubiegłego wieku. Pisze wiersze od lat dwunastu, w których, jak sam mówi, wskrzesza na nowo uczucia o których zapomniano. Interesuje się także fotografią artystyczną. W połączeniu z poezją jest to odkrywanie ukrytej siły radości, która miesza się z nostalgią.

Chodzę wieczorami,
czego szukam?
Powiecie, żem zagubiony
czy zamyślony…
już jesień
smutny nastrój niesie –
niczego nie chciałem.

To tylko chwila, którą zgubiłem, kroki donikąd.
Chciałbym tylko pogłaskać swój los, o zmierzchu, gdy liście
zagrają chopinowski nokturn
i  aniołowie z góry spojrzą zasmuceni.

KRZYSZTOF OPIOŁA

Jego poezja – spontaniczna i wesoła – porusza bezpośredniością środków wyrazu, bawi i wzrusza. Kreatywność Pana Krzysztofa przejawia się także w rysowaniu i malowaniu, tworzeniu w drewnie oraz majsterkowaniu.

Mam 60 lat
z kolejkami, pociągami,
wierszykami,  kosmosami
– jestem za pan brat.

Gdy chcesz zrobić coś na ciekawą nutę,
myślisz jak popracować dłutem,
kształty nadać rozmaite
i sercem wyrzeźbić oszczepem przebite;
członki dodać zbolałe i przywołać, o zgrozo!
Stać się życia mimozą….

BOGUSŁAW RICHERT

Jestem facetem „po przejściach” – mówi o sobie. Pisanie wierszy pomaga mi radzić sobie z samotnością.
Jego wiersze – rytmiczne, o niebanalnej treści – zaskakują.

Mokry, twardy dół
moja samotna osoba,
godziny pół
moja ze sobą rozmowa:
Dlaczego upadło imperium rzymskie?
Dlaczego kanarek jest żółty?
Dlaczego wybuchły wojny krymskie?
Dlaczego jestem smutny?

URSZULA BARTCZAK – WASIŃSKA

Pisze poezję od lat kilkunastu. Wiersze towarzyszą jej na każdym etapie życia, pomagają przetrwać trudne chwile i dają nadzieję na przyszłość.
Pisanie jest dla Pani Urszuli formą autoterapii, wyrazu siebie i stosunku do otaczającego ją świata.

POCAŁUNEK

Całowałeś me usta , buzię
Całowałeś włosy, całe
Moje ciało. Pocałunki
Twoje ogrzewały mnie zimą.
Chłodziły w gorące dni
Lata. Boże mój
Jaka byłam szczęśliwa
Jak dusza co znalazła
Swój szczęśliwy azyl
W niebie. Bałam się
Że odejdziesz, że ta
Miłość umrze, że mnie
Zostawisz, że odejdziesz
Do innej młodszej,
Ale nie ty. Zostałeś
Kochasz mnie niezmiennie
Od 20 lat. Z taką samą
Namiętnością, spijasz
Nektar z moich kochany
Ust. Pozostań proszę.